Dziewczyna: Wielofunkcyjna (Rozdzial 4/8)

Dziewczyna: Wielofunkcyjna (Rozdzial 4/8)
Jej „CV” prezentowalo sie imponujaco. Robila wszystko. Glebokie gardlo. Dominacja. Trójkaty. Wiazanie. Dymala facetów przypinanym fiutem, razem ze swoja wielka kolezanka. Kto co chce i jak chce!

Przed stanalem tak, aby przyslanialy mnie inne samochody i zapalilem blanta. Tego jeszcze nie bylo, seks z dziwka po blancie! Bylem podekscytowany. Zaciagnalem sie gleboko i w tym momencie z uliczki obok wyjechal radiowóz. Ale zachowalem zimna krew i palilem dalej. Chwile pózniej juz go nie bylo.

Kiedy podszedlem do domofonu, bylem niezle zakrecony.

Wjechalem winda.

– Zapraszam!

W drzwiach powitala mnie jej kolezanka. Byla naprawde wielka, wysoka i troche przy kosci.

– Umawialem sie z twoja kolezanka… – zaczalem tlumaczyc, bo nie bylem pewny czy przypadkiem nie pomyslala, ze ja do niej. – Przepraszam, ale jestes zupelnie nie w moim typie – usprawiedliwilem sie.

Blad.

– Dobrze, zawolam.

Przyszla po chwili. Zmierzyla mnie chlodno wzrokiem.

– A ja ci sie podobam?

– Tak.

– To zapraszam do pokoju.

Poszedlem za nia.

– Rozbierz sie, a ja przyniose ci recznik i pózniej pójdziesz sie umyc.

– Nie wiem czy to cos zmienia… Kapalem sie godzine temu?

– Kapiel ci nie zaszkodzi – rzekla stanowczo.

Poszedlem grzecznie. Juz mialem minusa za kolezanke zupelnie nie w moim typie i nie chcialem sie bardziej narazac. A wygladala na taka, z która nie ma zartów.

Umylem sie szybko.

Kiedy wrócilem do pokoju, nie bylo jej. Polozylem sie na lózku. Zaczalem gladzic sobie kutasa reka, bo mi lezal. Jeszcze nie bylo nastroju.

Kiedy przyszla, polozyla sie obok.

– Rozbierz sie.

Wolalbym, aby sama rozpiela mi spodnie, ale nie wygladala na taka, która bylaby tym zachwycona. Wiec rozebralem sie.

– Co chcesz robic? – zapytala.

Chetnie zobaczylbym, jak to ma wedlug niej wygladac.

– Moze ty wykazesz inicjatywe i powiesz mi, jak bys chciala?

Macalem jej cycki.

– Nie, bo w tej roli to ty decydujesz.

– Masz implanty?

– Tak.

– Fajne – pochwalilem, chociaz nie podobaly mi sie. Mimo wszystko wizja dymania laski z silikonami wydawala mi sie fantastyczna.

– Moze najpierw… Gra wstepna?

Polozyla sie wzdluz moich nóg i zaczela mi ssac kutasa. Od razu przeszla do rzeczy.

– Wspaniale to robisz… – wzdychalem i jeczalem, az sam sie sobie dziwilem. – Zajebiscie obciagasz… Cudownie robisz laske… Rób wlasnie tak… Rewelacja, po prostu mistrzostwo…

Ssala i ssala. Calym cialem to czulem. Goraco, az zaschlo mi w gardle. Po paru minutach nie mialem juz sily.

– Moze uklekniesz nade mna? – chcialem, zeby nie lezala wzdluz, tylko byla nade mna.

– Chcesz 69? – nie zrozumiala mnie.

– Ok, niech bedzie.

To zabawne miec nad soba cipke dziwki. Bo z jednej strony cipka, a z d**giej – dziwki. Od razu mysli sie o klientach! Bylem jednak troche oszolomiony tym blantem i nieziemskim obciaganiem. Zaczalem jej lizac lechtaczke. Pierwsze wrazenie: jakby wyprana ze wszystkiego. Czysta totalnie. Zero naturalnosci.

Dotknalem palcem jej dziurki. Przestala ssac.

– Palce nie.

Zabralem reke.

– Moze ci wsadze? – zapytalem.

– Dobrze. Prezerwatywa lezy za toba.

Podalem jej kondoma. Zalozyla go jednym ruchem.

– Jak zaczniemy? Klasycznie?

– Dobrze.

Wyciagnela jak gdyby nic zel i wysmarowala sie. Wszedlem w nia bardzo miekko. A pózniej zaczalem ja pieprzyc. I to bylo takie normalnie, proste pieprzenie. Pózniej weszla na mnie, jeszcze pózniej ja na nia… Z nogami w górze…

– Moze napije sie i zaczniemy od tylu?

– Dobrze.

Wstalem na moment. To byl ostry seks, czulem na sobie pot.

Rozstawila szeroko nogi. Miala tylek dosc nisko, a ja jestem wysoki. Troche ciezko bylo mi wsadzic, ale przy wzajemnej wspólpracy udalo sie. Cóz, dziura jak dziura, wszystko ok, chociaz dupe moglaby miec troche szersza. Podnioslem ja wyzej za biodra, bo byla za nisko. Wtedy polozyla sie twarza na lózku, a rece cofnela do tylu i zaczela mnie nimi przytrzymywac za uda.

Zrozumialem, chce plycej. Ale czemu? Chyba nie mam za wielkiego. Bez przesady. Moze za gruby? Moze jest za bardzo wyruchana i ja boli? Przeszkadzalo mi to, bo chcialem ostrzej.

– Zlacz kolana – powiedzialem.

W pierwszej chwili nie wiedziala, o co mi chodzi, wiec ja znowu zlapalem za biodra i ustawilem po swojemu – nogi zlaczone razem, dupa wypieta do tylu. Zaczalem powoli, pózniej coraz ostrzej… Zaczela sie troche odsuwac, ale perfidnie przytrzymalem ja i rznalem dalej. Ale ona nic! Zastanawialem sie czy i kiedy bedzie protestowac, ale nie. Chyba byla na to zbyt honorowa. Moze nie chciala, abym to odebral jako komplement dla swojego kutasa? Pastwilem sie, ewidentnie.

Kiedy juz bylem blisko, pochylilem sie nad nia.

– Mozesz mi skonczyc ustami? Zapoznalem sie z cennikiem, doplace.

– Dobrze – chyba ucieszyla sie.

Polozyla sie bokiem do mnie i sciagnela mi gume. Zaczela ssac. Myslalem, ze doprowadzi mnie teraz szybko, ustami i reka, ale robila to dosyc wolno, jakby miala robic po prostu laske. A bylem juz tak blisko!

Najpierw poczulem troche zal, ze orgazm mi sie oddalil. Ale juz wkrótce jeczalem z rozkoszy, bo ssac potrafila fenomenalnie. Wspaniale zgrane reka i usta. Swietnie zmieniala rytm. Zaczela mi masowac jadra, troche za lekko.

Tylko orgazm odszedl jakos bardzo daleko. Az zaczalem sie martwic, ze nici z wytrysku w ustach! Cholerny blant, gdybym nie palil, doszedlbym juz dawno.

Próbowalem wymyslic, co jej powiedziec? Zmienilem zdanie, wypinaj sie?

– Moze klekniesz na lózku przede mna? – zapytalem.

– Pozwolisz, ze tak zostane.

I ssala niestrudzenie, miala swietna kondycje. Chyba podeszla do mojego fiuta ambicjonalnie, bo kiedy spojrzalem jej w oczy, dostrzeglem cos jakby „dam sobie rade, chlopcze”.

Az wszystko zaczelo ukladac sie, tak jak powinno. Zaczalem glosniej jeczec, aby wiedziala, ze jest na dobrej drodze. Przyspieszyla i zaczela ssac mocniej. Juz niemal widzialem, jak zalewam jej usta sperma, bylem doslownie o krok! Ostatnie chwile „przed” wypadly mi zupelnie z pamieci, bo odlecialem, mialem taki orgazm, ze chyba przebil wszystkie wczesniejsze! Laska po blancie! Pierwszy raz!

Kiedy lezalem, stopniowo wracajac na ziemie, ona nadal ssala, z ustami pelnymi spermy, delikatnie, stopniowo zwalniajac… Idealnie. Pózniej odwrócila sie i wyplula w papierowy recznik.

Strasznie zaschlo mi w gardle. Wstalem, aby siegnac po Coca-Cole. Nalalem prawie pelna szklanke i wypilem.

– Jak juz tam jestes, to mozesz doplacic przy okazji.

Celowo to zrobila. Siegnalem po portfel. Pieniadze zostawilem na wierzchu. Dolalem sobie wiecej coli i wrócilem na lózko. Polozylem sie obok niej. Szklanka mi przeszkadzala, odstawilem ja obok lózka.

– Jestem pelen podziwu – rzeklem po chwili. – Macie z kolezanka prawdziwie profesjonalny biznes. Dlugo juz dzialacie?

– Od roku.

– Pewnie kreci sie swietnie?

– Nie narzekamy – usmiechnela sie. To byl celny komplement.

– Wierze – kontynuowalem. – Niesamowicie robisz laske, po prostu pelen profesjonalizm.

– Milo slyszec, chociaz nie wiem, jak to jest.

– No tak, w koncu nie masz kutasa.

– No chyba nie – potwierdzila.

Wyobrazilem ja sobie z dopietym fiutem, z ta jej kolezanka. Cholera, a przeciez sa faceci, którzy chca byc wyruchani przez laske! Ta wizja wydala mi sie troche aseksualna.

– Ja niby nie mam cipki – postanowilem sie troche popisac – ale podobno seks w dupe jest w pewien sposób podobny… I przyznam, ze mam wibrator. Co prawda byl kupiony dla mojej dziewczyny, ale pare razy tez sobie wsadzilem. I robila mi laske. Swietne orgazmy mam wtedy.

Im dluzej rozmawialismy, tym bardziej byla zaintrygowana.

– Czym sie zajmujesz? – zmienila temat.

– Dyrektor placówki znanej korporacji.

– Pan dyrektor! – usmiechnela sie.

Poczulem sie troche zaklopotany. Jak chlopiec, którego sie podejrzewa o klamstwo.

– Masz dziewczyne?

– Juz nie. Rozstalem sie niedawno. I po rozwodzie tez jestem. Niezgodnosc charakterów. Wiesz, mam 30 lat juz.

– Mlodo wygladasz. Dalabym ci 25 lat.

– Jestem dobrze zakonserwowany.

– Dzieci masz?

– Nie mam. Chociaz gdybym mial, to moze staralbym sie szukac innych rozwiazan, bo dzieci to bardzo duza odpowiedzialnosc i trudno byloby mi je zostawic. Mozliwe, ze jakos inaczej zorganizowalbym sobie zycie i nie rozwiódlbym sie.

– Dobrze, ze nie mieliscie dzieci.

– Dobrze, bo czysta sytuacja. Gdy sa dzieci, nie da sie zupelnie ze soba zerwac.

– A co z dziewczyna?

– Ponad rok bylismy razem. Zbyt czesto bylo nam sie trudno dogadac.

– Ale to juz rok. To sporo czasu. Nie szkoda stracic?

– Moze tez szkoda czasu na brniecie dalej. Po niej jeszcze byla jedna na cztery weekendy, ale byla nudna i nudno. I skonczylo sie.

– Ale dlaczego brnales tak dlugo? – nie odpuszczala tematu.

– A jesli dlatego, ze to nie jest brniecie? Albo dlatego, ze jest dostatecznie dobrze, aby ciezko bylo podjac decyzje?

– Tak bywa. Dobrze sobie przemysl to wszystko.

– Przemysle na pewno.

– Wy faceci jestescie na swój sposób schematyczni. Jest was pare rodzajów. Ale pod paroma wzgledami to wszyscy jestescie tacy sami.

– Jakimi wzgledami?

– Zdradzacie kiedy tylko wam cos nie wychodzi. Albo zeby sie sprawdzic.

– Mysle, ze podobne przemyslenia mozna tez miec wzgledem was.

Spojrzalem na zegarek. Bylo juz dosyc pózno.

– Moze jeszcze raz?

– Wierz mi, nie wyrobimy sie. Wiem, bo mówie z doswiadczenia. A w te 8 minut co zostalo jest wliczony tez czas na ubranie sie.

– Wiem, dlugo rozmawialismy.

– Rozmowa jest tez czasem wazna – rzekla powaznie.

Troche aktorstwa bylo w tej powadze, bo ja wiedzialem swoje, miala juz troche dosyc. Tak naprawde ja tez. Bylem wyeksploatowany. A poza tym zrozumialem tez, ze kazda dziwka bedzie chetnie rozmawiac, bo co? Praca meczy, ha ha. Zabawne mi sie to wydawalo, ze tak sprytnie wymiguja sie od roboty i udaja, ze to tez element ich pracy.

Podnioslem sie, chcac isc sie ubrac.

– Uwazaj, szklanka! – zawolala, zanim zdazylem zestawic nogi.

Jakby na to czekala. Przez cale 15 minut musiala pamietac, ze stoi tam cola. Czy wygladalem na takiego nieprzytomnego? Bywam troche niezdara po blancie. Ale az tak?

– Pamietam – powiedzialem, choc tak naprawde nie pamietalem. Odstawilem ja na pólke. Ubralem sie.

Wtedy zadzwonil dzwonek do drzwi. d**gi raz… Trzeci…

– Pójde zobaczyc, kto przyszedl.

Wyszla i wrócila po chwili.

– Nie otwieramy osobom, które dzwonia do drzwi. Najpierw domofon. Ty tez, jakbys przychodzil, nigdy nie wchodz od razu, bo cie nie wpuscimy.

Zniechecala mnie wizja tego kogos pod drzwiami.

– Wiesz… Nie to, ze jakos przesadnie przejmuje sie swoja prywatnoscia, ale pewnie moge zostac, dopóki ta osoba spod drzwi sobie nie pójdzie? Bo mimo wszystko wolalbym sie tu z nikim nie spotykac.

– Pewnie. Dyskrecja jest u nas najwazniejsza. Jestesmy z kolezanka tak zorganizowane, ze nie zdarzylo nam sie, aby panowie sie u nas sie ze soba spotkali. Mamy system porozumiewania sie.

– Pewnie macie odpowiednie srodki, aby sie zabezpieczyc… Schowane igly z trucizna – rozesmialem sie.

– Mamy pewne zabezpieczenia. Jest jeszcze ochrona, chociaz nigdy nie trzeba bylo wzywac. Konczymy dosc wczesnie, wiec nie przychodzi nikt pijany. Zreszta pijanych bysmy nie wpuscily.

– Odwazne jestescie.

– Czasami mysle, ze to nie rózni sie od glupoty. Ale jak na razie wszystko jest dobrze.

Wypuscila mnie bez zadnych calusków, oczywiscie zapraszajac ponownie. Zjechalem winda na dól. Kiedy wychodzilem, pan, który wczesniej dzwonil do drzwi, stal przy domofonie.

Ha, ja wiedzialem, a on nie, chociaz to i tak bez znaczenia. Mój kutas byl obsluzony, jak rzadko kiedy. Caly wieczór to czulem.

Pelna minipowiesc:
http://www.sawbook.pl/dziewczyna.html
Wszelkie prawa zastrzezone (c) Piotr Walewski-Sawicki

Yorum bırakın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir